Na razie nie ma żadnej decyzji administracyjnej związanej z tym, ile osób będzie zwalnianych w administracji; zostaliśmy zobowiązani do przeglądu nadzorowanych przez nas urzędów – mówiła w środę wicepremier, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.
Wicepremier Emilewicz pytana w Radiu Plus, czy czas kryzysu to dobry czas na zwolnienia w administracji wskazała, że szefowie poszczególnych resortów zostali zobowiązani do przeglądu nadzorowanych przez siebie urzędów i instytucji, „po to, aby poprawić efektywność działania”.
„Robimy to wszyscy z ogromną ostrożnością, z realną oceną tego, ile osób jest niezbędnych do tego, żeby urzędy pracowały sprawnie” – powiedziała minister rozwoju. Zastrzegła, że „na razie nie ma żadnej decyzji administracyjnej związanej z tym, jaka pula, ile osób będzie zwalnianych”.
Emilewicz pytana o zwolnienia w resorcie którym kieruje, wskazała: „dokonujemy takiego przeglądu i analizy”. Zaznaczyła, że w administracji jest wielu pracowników w wieku emerytalnym. „Będziemy starali się, aby ci, którzy są zabezpieczeni materialnie, a osoby w wieku emerytalnym są zabezpieczone, jeśli mówimy o redukcjach, to dla nich to będzie znacznie mniej dotkliwe czy uciążliwie” – oceniła.
W ubiegłym tygodniu rząd przyjął uchwałę, w której zobowiązał szefa KPRM „do uzgodnienia z właściwymi członkami Rady Ministrów rozwiązań związanych ze zmniejszeniem zatrudnienia w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz urzędach obsługujących członków Rady Ministrów”.
Dotyczyć to będzie także m.in. urzędów obsługujących organy administracji rządowej w województwie, jednostek podległych i nadzorowanych przez premiera, ministra kierującego działem administracji rządowej lub wojewodę, a także np. ZUS, KRUS czy NFZ.
„Działania dotyczące zmniejszenia zatrudnienia wiążą się z negatywnymi skutkami gospodarczymi wywołanymi przez pandemię COVID-19, które wpływają na wzrost deficytu budżetu państwa” – napisano wówczas w rządowym komunikacie.
(PAP)
